Znajdź dla siebie odpowiednią bieliznę do snu

Jak spać, żeby się wyspać

Autor: Hästens
Źródło: Hästens
Drodzy Panowie, jeżeli myśleliście, że damy waszych serc uwielbiają ładnie wyglądać tylko za dnia, no to muszę was rozczarować: coraz chętniej kobiety równie atrakcyjnie chcą wyglądać kładąc się do łóżka. I nie mowa tu o jedwabnej bieliźnie, którą kupujecie Paniom na konkretną okazję, ale również tę na pozór zwyczajną, która po prostu jest wygodna. Bowiem każda kobieta ma swoje wyjątkowe rzeczy, które zakłada do spania.

W XVIII w. i XIX w. kobiety na okrągło nosiły gorsety. Były one nieodzownym elementem ubioru. I nic to, że kobiety ledwo trzymały się w nich na nogach, były przyczyną krwotoków wewnętrznych, a poza tym były wieczną udręką dla służących, które stale były zmuszone je zawiązywać. Na szczęście ta okrutna moda minęła i jeśli wkładamy gorsety to tylko dlatego, że lubimy. Obecnie również mają one służyć uwypukleniu kobiecych kształtów. Pewnie nie są zbyt wygodne, ale znakomicie spełniają swoją rolę.

W dalszym ciągu tradycyjnym elementem wieczornej garderoby są piżamy . I to się chyba szybko nie zmieni. Ileż to razy nie jedna z nas wkładała znoszoną atłasową piżamę i wraz z kubkiem parującej czekolady zakopywała się pod kocem w towarzystwie najnowszego bestsellera.

Inną możliwością są tzw. koszulki do spania , które pewnie mnożą się w nie jednej kobiecej szufladzie. Zwykle funkcję takiej piżamy spełnia jedna z koszulek naszego mężczyzny, do której trzeba tylko dorzucić leginsy i mamy komplet do spania gotowy.

Rzeźbić nasze kształty można całkiem przyjemnie. Jasne, że nie jest to efekt na stałe, ale dla tych, które nie lubią pocić się, rozwiązanie wymarzone.

Skoro rzuciłeś okiem na opublikowane w tym serwisie teksty, to dodatkowo zerknij na opracowanie, które też niewątpliwie przykuje Twoją uwagę.

Już dawno minęła era babcinych portków, które zniekształcały sylwetkę. Dziś nawet bielizna wyszczuplająca bywa działająca na wyobraźnie, więc bez względu na wagę, zawsze i wszędzie mamy czuć się piękne. No chyba, że lubimy drelichy, ale to już inna opowieść. ale źródło artykułu